14 kwi 2017

Miss Fortune [15] - Bez Trupów nie ma łupu

ZAPRASZAMY NA NASZĄ STRONĘ NA FB! KLIKNIJ TUTAJ

Czerwonowłosa kobieta rozglądała się po brudnym nadbrzeżu Bilgewater, wdychając okropny smród alkoholu i zgnilizny. Jej obcasy głośno stukały o dziurawy drewniany pomost, gdy pewnym krokiem zmierzała w stronę swojego statku, który odpływał za kilka minut. Zatrzymała się przy słupie przygasającej latarni, by zerwać kolejny list gończy, które za złoczyńcami wysyłała Rada Łowców Głów. Ostatni raz przypatrzyła się szkarłatnemu profilowi pirata, którego życia miała zamiar odebrać w ciągu najbliższych godzin.
Weszła po skrzypiącym trapie na pokład i stanęła na skraju prawej burty. Gęsta mgła unosiła się w powietrzu, ograniczając widoczność, przykrywając pobliskie wysepki. Powszechnie wiadomo było, że wypływanie w taką pogodę nie należało do bezpiecznych, jednak Miss Fortune nie mogła pozwolić, by niesprzyjające warunki atmosferyczne pokrzyżowały jej misterne plany. Okazja pojmania jednego z najgroźniejszych przestępców ostatnich czasów nie powtórzy się szybko.
Okręt ruszył. Kapitan stojący za sterami był najnowszym nabytkiem Łowczyni, do starannie wyselekcjonowanej załogi dołączył zaledwie kilka tygodni wcześniej. Wśród swoich cieszył się ogromnym szacunkiem i niesplamioną reputacją, jednak nie były to jedyne powody, dla których został wybrany. Nie zadawał zbędnych pytań, realizował wszystkie zachcianki swojej przełożonej. Przynajmniej tak długo, jak mu płacono.
Mistrzyni rewolwerów usłyszała za sobą niezgrabne kroki. Gwałtownie odwróciła się, by sprawdzić, do kogo należą. Zza masztu wyłonił się ciemnowłosy mężczyzna, którego niegdyś przystojną twarz przecinała głęboka i długa blizna.
- Ryfusie – rzekła ciepłym tonem – co tutaj robisz? Miałeś zaczekać na mnie w kabinie.
- Wiem, najdroższa – zrobił kilka kroków w jej stronę, wyciągając przed siebie dłonie – mijały jednak godziny… Nie mogłem dłużej wytrzymać, musiałem cię zobaczyć.
Kobieta westchnęła, gdy objął ją w tali i wyszeptał:
- Wiesz, że wyglądasz jeszcze bardziej olśniewająco bez warstwy zbędnego materiału? – zapytał, demonstracyjnie zahaczając palcem od brzeg jej niezwykle krótkiej spódniczki.
- Ale, kochanie– odparła stanowczo – oczy całej załogi zwrócone są w naszą stronę. Proszę, wróć do kajuty, zejdę zaraz za tobą i razem pozbędziemy się… tego – pociągnęła delikatnie za kołnierzyk jego białej koszuli, po czym wyswobodziła z uścisku i wykonawszy zmysłowy piruet, odwróciła się twarzą w stronę kochanka.
Uwodzicielski uśmiech, który mu posłała, zdziałał cuda. Pirat odwrócił się na pięcie i ruszył ku zejściu prowadzącym pod pokład.
Wielu znało tajniki uwodzenia Miss Fortune, stały się tematem niezliczonych, przekolorowanych opowieści. Nikt jednak nie potrafił się im oprzeć, co gwarantowało Łowczyni Głów ogromną dowolność w wyborze partnera.
Głupkowaci marynarze uważali, że zmieniała ona obiekty westchnień jak rękawiczki z czystej rozpusty i pragnienia przyjemności, prawda była jednak całkowicie inna. Romanse miały to do siebie, że niejednokrotnie rozwiązywały języki.
Dzięki niczego nieświadomym kochasiom pozyskała wiele cennych informacji. Poznawała lokalizacje kwater przemytników lub uciekających przestępców, ale co najważniejsze, poszerzała swoją wiedzę o działalności niezwykle sprytnego Postrachu Siedmiu Mórz.  
Ryfus nie różnił się od pozostałych. Pewnej nocy w taniej gospodzie, pragnąc pozostać lojalnym wobec ukochanej, wyjawił plany najbliższego współpracownika Gangplanka, których realizację miał rozpocząć w noc najbliżej pełni.
Pewna sukcesu Miss Fortune wypłynęła więc z załogą na otwarty ocean, pragnąc zakończyć kolejny żałosny żywot.
Mgła nieco się przerzedziła, a czerwonowłosa powróciła do obserwacji niespokojnej tafli wody. W ciągu najbliższych kilku minut powinna ujrzeć niewielki okręt, którym przemieszczał się jej cel. Sięgnęła po leżącą nieopodal lunetę i wytężyła wzrok.
Zgodnie z przewidywaniami, drewniana łajba wyłoniła się zza linii horyzontu.
- Przygotujcie działa – zwróciła się do jednego z majtków.
- Oczywiście, pani.
Statek Łowczyni Głów należał do jednych z najlepiej uzbrojonych w całym Bilgewater. Wyposażony w hextechowe armaty prosto z Piltover siał postrach na morzach otaczających wyspy.
Plan mistrzyni rewolwerów nie był skomplikowany ani szczególnie trudny w realizacji. Opierał się na ataku z zaskoczenia. Jej przeciwnicy niczego się nie spodziewali. Wystarczyło tylko użyć broni w odpowiednim momencie, by zatopić wrogów.
Podpłynęli bliżej, a gdy znaleźli się w odpowiedniej odległości, rozległ się pierwszy huk. Kule nie trafiły. Ostrzelany żaglowiec nabrał prędkości, oddalając się nieco. Wiedzieli, co się święci.
Nikt jednak nie był w stanie uciec niezwykle szybkiemu okrętowi Miss Fortune i sterującemu nim kapitanowi. Bez wahania rozpoczęli pościg.
Kolejne pociski utkwiły w drewnianej burcie, wyrządzając ogromne szkody. Kompania kobiety zyskała ogromną przewagę, którą wykorzystała, niszcząc maszty wroga większą ilością amunicji.
Przyszedł czas na abordaż. Załoga porwała broń i za pomocą plecionych lin dostali się na płonący pokład współpracownika Gangplanka.
Czerwonowłosa stanęła w samym środku bitwy. Wzięła do ręki śmiercionośne pistolety i kilkakrotnie pociągnęła za ich spusty. W jednej chwili drewniana powierzchnia pożerana przez zabójcze płomienie, pokryła się ciałami, nie chybiła ani razu.
Do zabicia pozostała już tylko jedna osoba, jednak młodego mężczyzny nigdzie nie było widać. Nieco poirytowana zabójczyni zeszła na poziom kajut załogi, rozglądając się uważnie dookoła.
- Szukasz kogoś, Sarah? – rozległ się nisko głos za jej plecami.
- Wydaje mi się, że już znalazłam – odpowiedziała szyderczo, oddając strzał w lewą nogę pirata. – Gdzie jest Gangplank?
- Nigdy… się nie dowiesz – wysyczał głosem przepełnionym bólem.
- Jak mi przykro -  kolejna kula trafiła w dolną kończynę. - Zła odpowiedź. Pozwól, że ponowię pytanie. Gdzie jest Gangplank?
- Nie… Nie wiem.
- Kłamiesz – wystrzeliła trzeci raz.
- Nie! Ja… n… na… prawdę nie wiem.
- Cóż, czyli nie będzie z ciebie pożytku. Rada Łowców Głów bardzo chętnie przyjmie twoją głowę.
Oba pistolety wypaliły w tym samym momencie, pociski zatopiły się w klatce piersiowej ofiary, ostatecznie pozbawiając ją życia.
- Szczęście nie sprzyja głupcom – rzekła, zdmuchując dym, wydobywający się z luf.


Zapraszamy do oceniania naszych prac w komentarzach na dole. Uwierzcie, że one dają dużo motywacji.
Zajrzyjcie też do naszych innych opowiadań. Nie pożałujecie :D


Brak komentarzy:

Prześlij komentarz