7 kwi 2017

Vladimir [14] - Rzeki spłyną krwią

ZAPRASZAMY NA NASZĄ STRONĘ NA FB! KLIKNIJ TUTAJ

Odgłos ciężkich butów wypełniał korytarz noxiańskiego pałacu. Po częstotliwości uderzeń obuwia o podłoże, można było stwierdzić, że ich właściciel biegł. Był on na tyle donośny i wyprowadzający ze spokoju, iż obudził on każdego śpiącego dworzanina, w tym samego Vladimira. Otwarł on swoje krwistoczerwone oczy i podniósł się na łożu, tworząc między tułowiem, a nogami kąt prosty. Wsłuchiwał się w każdy kolejny dźwięk dobiegający zza drewnianych drzwi, czekając, aż gburowaty posłaniec bez pukania wtargnie do jego komnaty. Z każdą kolejną sekundą zapach płynącej pod dużym ciśnieniem krwi docierał do nozdrzy maga z coraz większą siłą. Wtem wrota otworzyły się z hukiem. Głowa Vladimira z niewiarygodną prędkością zwróciła się w stronę intruza, a przepełnione złością i poirytowaniem oczy Żniwiarza przeszyły go na wylot. Mężczyzn w drzwiach zawahał się, lecz po chwili odrzekł lekko zdyszany.
- Lord Swain wz… 
- Kto ci pozwolił nachodzić mnie w moim pokoju bez mojego pozwolenia? – wysyczał wyraźnie zdenerwowany Vladimir.
- Ja tylko… Bo on kazał… - bełkotał wystraszony posłaniec
Wtedy zwinnym ruchem czarodziej przełożył nogi na drugi koniec łóżka i jednym susem doskoczył do zdębiałego mężczyzny, łapiąc go za szyję. Zbliżył do niej swój nos i zaciągnął się głęboko.
- Ah… wyssałbym cię do ostatniej kropli, szczególnie że twoja krew pachnie tak smakowicie… – odchylił głowę, by spojrzeć mu prosto w przekrwione, błękitne oczy, przepełnione strachem i wizją nagłej, bolesnej śmierci -…no ale można z tobą zrobić jeszcze wiele różnych, innych rzeczy – wyszczerzył do niego swoje białe zęby w dwuznacznym uśmiechu. Przyglądał się młodzieńcowi przez chwilę – skoro już tu jesteś, to przekaż co masz do powiedzenia, zanim zmienię decyzję.
Żołnierz zawiesił się na chwilę, lecz kiedy hemomanta zaczął wydawać dźwięki tykającego zegara, oprzytomniał.
-Lord Swain prosi mości pana o bezzwłoczne przybycie do jego pałacu – powiedział, wręcz recytując. Zaskoczony Vladimir złapał go za ramię, spojrzał na niego przenikliwie, a następnie ruchem głowy odprawił posłańca, lecz zanim ten zdążył wyjść, mag nakazał mu przyjść dzisiaj wieczorem. Odradził mu zapominanie.
Dopiero, kiedy posłaniec skręcił  za rogiem długiego korytarza, hemomanta zamknął drzwi, spuszczając z niego wzrok.

Pomiędzy kamiennymi murami jedyne światło dawały świece, których blask był tak bardzo uwielbiany przez Żniwiarza. Niektóre już prawie się wypaliły, więc rozkazanie sługom ich wymiany stało się nieuniknione.

Mężczyzna stanął po środku pomieszczenia, a następnie skupił swoją uwagę na zaklęciu. Kiedy był gotowy, przemienił się w plamę krwi i swobodnie przedostał przez nieszczelne mury pałacu. Płynął w suchej ziemi Noxus, zmierzając w stronę wielkiego budynku, w którym mieszkał Swain.

Tuż przed wrotami, Vladimir powstał z postaci czerwonego płynu z powrotem do ludzkiej formy, wywołując panikę i dezorientację przed strażnikami.
- Spokojnie panowie. Przecież nie gryzę… chociaż właściwie. – mężczyźnie spojrzeli na siebie ze strachem w oczach. Żniwiarz wyciągnął ręce ku górze i przekładając cały swój ciężar na prawą nogę, uderzył nią w chodnik, a z jego ust wydobyło się teatralne "buu". Biedni tchórze wypuścili z rąk włócznie i kuląc się na ziemi, zaczęli błagać o litość. Hemomanta tylko zaśmiał się szyderczo i przeszedł między nimi do wnętrza pałacu.

Ciemne korytarze oświetlane jedynie przez kolorowe witraże, najczęściej pokazujące wydarzenia z historii Noxus, doprowadziły maga do Swaina. Stał on na balkonie, patrząc na piękne widoki, jakie sobie zafundował, podczas kupna tej posiadłości. Na jego ramieniu, siedziała spokojnie Beatrice -  czterooki kruk Taktyka. Byli bardzo z sobą zżyci. Tak naprawdę oddzielnie widywano ich tylko, kiedy ptak wykonywał zadanie zlecone mu przez jego pana.
-Witaj Vladimirze – powiedział luźnym tonem jego przyjaciel – jak się pewnie domyślasz mam dla ciebie zlecenie i tym razem najlepiej jakbyś zabrał się za jego wykonanie od razu.
Hemomanta spojrzał zaciekawiony na Swaina i mimiką twarzy poprosił o więcej informacji.
- Jest to grupa spiskowców, planująca zdemaskować i obalić Czarną Różę. Są bardzo przebiegli. Jedyne co wiem to, że posiadają jakąś specjalną broń, o której nie wiemy, no i to, że spotykają się gdzieś w Mrocznym Lesie.
-Hmh… rozumiem. Co prawda spodziewałem się czegoś ciekawszego, no ale skoro nic innego nie masz to niech będzie. Tylko jaka będzie zapłata?
Swain odszedł od poręczy i stanął przy dużym, pozłacanym kufrze. Następnie kopnął go, wywracając  i tym samym wysypując ogromną ilość złotych monet.
- Bardzo nam na tym zależy, więc lepiej, żeby ci się powiodło -Vladimir z niemałym zaskoczeniem spojrzał na pieniądze, po czym zwrócił twarz do Swaina.
- Spotkamy się jutro w południe. Będzie już po wszystkim.
- Mam taką nadzieję.
Vladimir jeszcze raz spojrzał na skrzynię, a następnie wyszedł szybkim krokiem z budynku, zmierzając w stronę wysokich drzew na północ od Głównej Bramy.

Flora tutaj była naprawdę dziwna. Rośliny przybierały nienaturalne kształty. Bywały powykrzywiane w zygzaki, albo zupełnie proste. Czasem kora drzew miała fioletowy kolor, czasem był to odcień żółtego, ale zawsze biła od nich śmierć. Nie był to taki magiczny las z wróżkami i jednorożcami, jakie często spotykano w bajkach na dobranoc. Przypominał on bardziej jakieś przeklęte miejsce, o którym nie powinno się nawet wspominać.

Hemomanta nasłuchiwał. Próbował wyłapać jakikolwiek szmer lub odległy głos. Nic. Pustka. Żaden nawet najcichszy dźwięk. Nie było to dla niego wielkim zdziwieniem. Prawdę mówiąc bardziej byłby zaskoczony, gdyby coś takiego usłyszał. Zwierzęta musiały uciekać z tego terenu. Brutalność noxian i ich zniewaga do natury, wypędziły całe życie z lasu. Niezliczone próby manipulacji magią i ciągłego jej zmieniania wpłynęły na tutejszą roślinność. Stałą się ona w wroga dla ludzi. Nie można było już spotkać, żadnego kwiatu, czy drzewa, które w jakiś sposób nie mogłoby zranić.
Mag ruszył na przód.  
Poszukiwania nie trwały bardzo długo. Jakiś chłopak ubrany w ciemny płaszcz, nieporadnie próbujący nie wydawać dźwięków, zaprowadził Vladimira wprost do miejsca spotkań przeciwników Czarnej Róży. Teraz pójdzie jak z płatka. Kiedy młody mężczyzna zakrył wejście do wykopanej w ziemi nory, Czarownik po raz kolejny przemienił się w kałużę krwi i lada moment był pod ziemią otoczony ludźmi w przedziale od trzynastego do czterdziestego szóstego roku życia. Sześć kobiet, jedenastu mężczyzn.
Hemomanta uśmiechnął się szyderczo, a następnie z jego dłoni wylały się dwa strumienie ohydnej, bordowej krwi, oblewając każdego członka organizacji spiskowej. Każdy z nich machał rękami próbując powstrzymać ciecz, lecz ciśnienie pod jakim wypływała z rąk Vladimira, było zbyt silne. Po chwili mag zacisnął pięści, przerywając wylew krwi. Raz. Otrząsnęli się. Dwa. Wiedzieli co się zaraz wydarzy. Trzy. Potoki krwi zostały wyrzucone z ciał nieszczęśników, natychmiastowo ich zabijając. Czerwień zatoczyła nad hemomantą dwa kręgi, by następnie zostać przez niego wchłoniętą. Mag odetchnął i rozejrzał się dookoła, by sprawdzić czy jest tutaj cokolwiek co mogłoby mu się przydać do badań, lecz niestety nic takiego nie znalazł. Po raz ostatni spojrzał na dzieło jakiego dokonał, a następnie udał się do wyjścia.

Zapraszamy do oceniania naszych prac w komentarzach na dole. Uwierzcie, że one dają dużo motywacji.
Zajrzyjcie też do naszych innych opowiadań. Nie pożałujecie :D

5 komentarzy:

  1. Nareszcie historia do mojego maina <3! Super historia!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Super opowieść* bo troche głupio zabrzmiało (powtórzenia xd). Ogólnie to w jaki sposób piszesz opowiadania sprawia, że czytelnik nie nudzi się i jest zaciekawiony akcją rozgrywającą się dalej. Chyba dobrze to napisałem :)

      Usuń
    2. Wow! Dzięki! Super, że Ci się podoba mój styl pisania, ale zobacz też resztę naszych opowiadań. Na pewno też Ci się spodobają. :D

      Usuń
  2. Bardzo przyjemna do czytania :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękujemy! Jeśli chcesz być na bieżąco z naszymi opowiadaniami, polub naszą stronę na facebook'u. :D

      Usuń