ZAPRASZAMY NA NASZĄ
STRONĘ NA FB! KLIKNIJ TUTAJ
Irelia otworzyła oczy i zatopiła ostrze w bezwładnym ciele manekina. Gdyby tylko mistrz Lito mógł zobaczyć, jak wielkie postępy poczyniła w rozwoju Sztuki Hiten, byłby z niej dumny. Każdą wolną chwilę poświęcała treningom, wkładając mnóstwo serca i ciężkiej pracy, by godnie kontynuować dzieło ojca.
Brakowało jej jednak jego wsparcia, cierpliwości i ogromnej miłości, którą ją darzył. To właśnie dzięki niemu została kimś. Nieważne, jak bardzo nienawidziła godzin ćwiczeń i błędów, które wciąż popełniała.
W pamięci wojowniczki wciąż żyły wspomnienia. Chwile zwątpienia, głos pełen troski, który dawał zabójczyni siłę, by podnieść się po każdym upadku. Dopiero z czasem zaczęła doceniać piękno swojego dzieciństwa.
Pani Ostrzy otrząsnęła się z nostalgii i wykonała kilka szybkich ruchów. Odcięte głowy kukieł uderzyły o podłogę i potoczyły się po kamiennej posadzce.
Nagle drzwi komnaty otworzyły się, a do środka wszedł jasnowłosy strażnik.
- Pani Kapitan, przepraszam, że przeszkadzam. Przybyła księżna Karma, oczekuje Pani w ogrodach – powiedział, chłodnym, poważnym tonem.
- Dziękuję. Możesz odejść.
Wyszedł, zostawiając Irelię samą. Dziewczyna wróciła do treningu i posłała kilka Fal Ostrzy w stronę najbliższych przeciwników. Wyobraziła sobie żołnierzy Noxus, osuwających się, zranionych przez jej ciosy.
Energicznie potrząsnęła głową, pozbywając się z myśli brutalnego obrazu walki. Szybkim krokiem opuściła pomieszczenie, a jej lewitujące ostrze podążyło za nią. Przemierzając majestatyczne korytarze pałacu, mijała wielu podlegających jej strażników. Witali ją lekkim skinieniem głowy, oznaką szacunku.
Gdy dotarła na taras, znajdujący się na tyłach posiadłości, oślepiły ją jasne promienie słońca. Kilkanaście metrów dalej dostrzegła, trzymającą w dłoni kwiat lotosu, magiczkę. Powoli ruszyła w jej stronę.
- Witaj, Irelio.
- Ciebie też miło widzieć, Karmo – przywitała gościa wojowniczka.
Obie kobiety wybuchły ciepłym śmiechem. Oświecona mocno objęła przyjaciółkę.
- Nawet nie masz pojęcia, jak bardzo brakowało mi twojej obecności.
W odpowiedzi na serdeczne słowa księżnej, uśmiechnęła się. Pani Ostrzy nigdy nie należała do wylewnych osób, rzadko mówiła o swoich uczuciach. Nawet w stosunku od najbliższych zachowywała pewien dystans. Jednak po latach znajomości Karma potrafiła przejrzeć ją na wylot. Wiedziała o wszystkim, nawet o rzeczach, o których zabójczyni nie chciała wspominać.
- Przejdziemy się? Jest taka piękna pogoda.
Irelia z wielką chęcią przystała na propozycję magiczki. Opuściły teren pałacu i udały się w stronę Ogrodu Lotosu. Delikatne powiewy wiatru plątały ciemne włosy wojowniczki, a w powietrzu unosił się przyjemny zapach, kwitnących o tej porze roku kwiatów. Huk wodospadów przynosił spokój.
- Jak minęła twoja podróż? Trwała krócej niż przewidywałaś, prawda?
- Tak. Zapewne słyszałaś o rozbójnikach z Noxus, napadających na kupców i biedniejsze rodziny mieszkające na uboczach? – kapitan przytaknęła lekkim skinięciem głowy. – Zaniepokoił nas fakt, że w ostatnim czasie takie zdarzenia przestały mieć miejsce. Cały pobyt w świątyni spędziłam na modlitwie i rozmowie z bogami. Irelio – głos kobiety zadrżał – nadciąga ogromne niebezpieczeństwo. Nasi wrogowie szykują armię. Mam złe przeczucie.
Kobiety przeszły przez drewniany mostek, łączący dwa wzniesienia. Po krótkiej chwili ich oczom ukazał się niezwykle piękny widok. Krystalicznie czyste stawy usłane były różowymi płatkami lotosów, a z koron sędziwych drzew powoli opadały liście, tańcząc na wietrze. Na głazach porośniętych bujną zieloną trawą siedzieli mnisi, skupieni, pogrążeni w modlitwie.
- Zapomniałam już jakie to miejsce jest cudowne.
Pani Ostrzy nie zapomniała. Przychodziła tutaj każdego wieczoru. Według wierzeń krążących po Ionii, tylko dzięki medytacji w Ogrodzie Lotosu mogła osiągnąć odpowiedni stan umysłu, bez którego nie mogła podnieść swoich umiejętności telekinezy na kolejny poziom.
- A ty, Kapitanie? Jak spędziłaś te dwa tygodnie? – zapytała Oświecona.
- Skupiłam się głównie na treningach. Stolica przez ten czas była bardzo spokojna, więc ani ja ani moi strażnicy nie mieliśmy dużo pracy.
- Zrobiłaś jakieś postępy?
- Nie, żadnych. Wciąż jestem zbyt słaba. Dążę do władania kilkoma ostrzami na raz, mam jednak wrażenie, że moja siła słabnie zamiast zwiększać się.
- Za dużo od siebie wymagasz – powiedziała stanowczo Karma, patrząc wojowniczce w oczy. – Irelio, jesteś mistrzynią Hiten. W całej Ionii, ani nawet na kontynencie nie ma nikogo lepszego. Uwierz w to wreszcie.
- Ale…
- Nie ma żadnych ale. Powinnaś skupić się na czymś innym… Na przykład na szukaniu partnera.
- Proszę, nie zaczynaj znowu tego tematu.
Zabójczyni nienawidziła, gdy przyjaciółka wspomniała o miłości. Nie potrzebowała bliskości ani uczuć mężczyzny. Wystarczało jej ostrze, wir pracy i treningów. To one dawały jej szczęście.
- Wiesz, że chcę dla ciebie tego…
- Pani Kapitan! Pani Kapitan! – usłyszały z oddali. Po krótkiej chwili dostrzegły młodego giermka, biegnącego w ich stronę. – Pani Kapitan! Nasz dowódca… to znaczy pański brat… Złapali szpiega Noxus. Powiedział… Udało nam się dowiedzieć… Zaatakują jutro – wytłumaczył, dysząc po wycieńczającym biegu.
Irelia i Karma spojrzały na siebie i bez słowa ruszyły w stronę pałacu. Musiały jak najszybciej dotrzeć do Zelosa. Po kilku minutach, z ogromnym impetem wpadły do jednej z głównych komnat budynku.
- Siostro, księżno Karmo, przybyłyście na czas – zwrócił się do kobiet.
Zabójczyni rozejrzała się dookoła. Wszyscy najważniejsi urzędnicy zebrali się wokół mapy taktycznej. Wyczuwała napięcie rosnące między osobami, na których twarzach malowało się przerażenie. Wszyscy obawiali się okrucieństwa, które nadchodziło.
- Ile mamy czasu?
- Niewiele. Nasi zwiadowcy potwierdzili informacje przekazane przez szpiega. Noxus zaatakuje jutro. Zacząłem już zbierać armię…
- Dobrze. Jeśli mają czelność przychodzić do naszego domu, stawimy im czoła. Zwyciężymy – powiedziała pewnym tonem Pani Ostrzy, a na jej twarzy pojawił się uśmiech.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz