ZAPRASZAMY NA NASZĄ STRONĘ NA FB! KLIKNIJ TUTAJ
Słońce właśnie zaszło, kiedy Diana weszła do jednej z niedawno
odkrytych przez nią świątyń. Wojowniczka zatrzasnęła za sobą ogromne kamienne
wrota, a następnie odszukała znak, który potrzebowała do całkowitego ich
zamknięcia. Gdy dostrzegła wydrążony w skale symbol, przyłożyła do niego czoło
i wymówiła stare zaklęcie, które poznała, przeszukując kaplicę. Znajdowało się
w jednej z ksiąg poświęconym czarom od wieków wymyślanych przez wyznawców
Księżyca.
Chwilę później światło przestało być rażące, a stało się przyjemne
i sprawiło, że kobieta poczuła ciepło i opiekę, jaką Księżyc ją otaczał. Stopy
Diany oderwały się od kamiennej podłogi, a ona sama pofrunęła wraz z promieniem
w górę. „Zamknij oczy” usłyszała w głowie i posłusznie wykonała polecenie.
Minął pewien czas. „A teraz otwórz” znowu odezwał się głos jej jedynego
przyjaciela. Kobieta rozejrzała się dookoła miejsca, w które się przeniosła.
Było tam zupełnie ciemno i zimno. Diana szukała czegokolwiek co mogłoby wskazać
jej gdzie się znajduje, lecz stało się to dopiero, kiedy ruszyła się z miejsca.
Usłyszała cichy szmer i poczuła przesunięcie się gruntu pod jej stopami. Od
razu uklękła, by przekonać się czy jej przypuszczenia były trafne, a kiedy
dotknęła podłogi. była pewna.
„Shurima” wyszeptała, a wraz z wypowiedzeniem tych słów na
ścianach prostokątnego pomieszczenia rozpaliły się kryształowe znicze, ukazują
Dianie to, co On chciał jej przekazać. Na każdym kamiennym bloku, budującym to
miejsce, były wypisane hieroglify przedstawiające całą wiedzę, jaką dotąd
posiedli kultyści Księżyca.
Kobieta zrozumiała, że musi tu dotrzeć, by opanować całkowicie
moc, jaką została obdarzona. Wojowniczka odwróciła się, by zobaczyć obraz
kwiatu o białych płatkach, wyryty na ścianie krypty. „To jaśmin Diano. Jaśmin.”
Odrzekł jej przyjaciel. Kobieta nie rozumiała jakie znaczenie miał ten rysunek
i żałowała, że nie potrafiła odpowiadać Księżycowi. Zawsze jej tego
brakowało, lecz teraz musiała się skupić na czymś innym. Domyślała się, że
zostało już mało czasu zanim światło wpadające do świątyni na Targonie,
przestanie oświetlać wyniesiony krąg. Musiała działać szybko. „Jeśli to jest
świątynia księżyca, to na podłodze musi być miejsce do odprawiania rytuałów”
pomyślała i wbiła w ziemię swój zaokrąglony miecz, odrzucając piasek na boki i
odsłaniając przy tym koło na podłodze, w którego środku znajdowało się widoczny
ołtarz, na którym składano ofiary. Lecz do czego miałby być jej potrzebny kwiat.
W tej samej chwili Diana poczuła, jak promienie nagłego, rażącego
światła otaczają ją, pojawiwszy się znikąd. Kiedy znów mogła widzieć, była już
z powrotem w świątyni. Resztki dachu zasłoniły promienie dobiegające od
srebrnego dysku, przywołując kobietę na Targon.
Wojowniczka usiadła, opierając się o jedną ze ścian budynku myśląc
nad tym jak mogłaby rozwiązać zagadkę tego kwiatu, lecz nie trwało to długo, bo
znak na jej czole zaczął lśnić ukazując jej wizję tego co działo się w
Północnej Świątyni. Znajdowała się ona najbliżej jakiejkolwiek ludności, lecz i
tak była dobrze ukryta w jednej z dolin. Ktoś się tam włamał, prawdopodobnie,
by okraść budynek z jego cennych artefaktów.
Diana rzuciła się w stronę okręgu w centrum świątyni. Stanęła
mocno na nogach i wzięła zamach swoją bronią, wysyłając w stronę dachu czystą
moc księżyca, krusząc kawałek kamiennego bloku, a tym samym pozwalając srebrnym
promieniom dać jeszcze trochę energii wyniesionemu ołtarzowi. Kobieta skupiła
całą swoją uwagę na miejscu, do którego wtargnęli nieproszeni goście i przemieniając
się w jasną kulę energii w mgnieniu oka znalazła się w Północnej Świątyni.
Byli tam dwaj mężczyźni. Obaj stali zaraz przy kamiennych wrotach.
Jeden z nich klęczał nad czymś co widocznie chciało mu uciec, ponieważ jego
szybkie, nerwowe ruchy właśnie o tym świadczyły, drugi stał nad tym wyrywającym
się czymś i właśnie zdejmował swoje brązowe, podarte spodnie. Żaden z nich nie
zauważył Diany, a ona nie miała ochoty bawić się w pogaduchy, więc rzuciła się
na przygłupich facetów, zabijając ich dwoma ciosami swojej broni. Nie zdążyli
nawet dostrzec, co ich zabiło.
Wojowniczka spojrzała na ofiarę mężczyzn. Była to młoda
dziewczyna, aktualnie bez koszuli.
- Nikt niegodny nie może wchodzić do świątyni - wypowiadając te
słowa wymierzyła ostrze w nastolatkę.
- Proszę, nie – odpowiedziała, czołgając się w stronę wyjścia. Jej
twarz wyrażała obrzydzenie, jak i wstyd, przeplatający się z ogromnym strachem.
Kiedy znalazła się we wrotach, padło na nią światło księżyca. Wtedy Diana
wszystko zrozumiała. Włosy półnagiej były śnieżno-białe.
- Jak masz na imię? – zapytała Diana, prawie nie otwierając buzi.
Srebrnowłosa patrzyła błagającym wzrokiem na oprawczynię, nie rozumiejąc
do końca co się tak właściwie dzieje.
- Podaj swoje imię – ryknęła wojowniczka łapiąc dziewczynę za
ramiona.
- Jasmine – wydyszała zaskoczona i przerażona szesnastolatka.
Pogarda Księżyca wyprostowała się , cały czas patrząc na
przestraszoną nastolatkę, a następnie unosząc prawą brew powiedziała.
- Czeka cię długa podróż, moja droga.
Zapraszamy do oceniania naszych prac w
komentarzach na dole. Uwierzcie, że one dają dużo motywacji.
Zajrzyjcie też do naszych innych
opowiadań. Nie pożałujecie :D
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz