3 mar 2017

Tryndamere [9] - To będzie rzeź


                              ZAPRASZAMY NA NASZĄ STRONĘ NA FB! KLIKNIJ TUTAJ

Co jakiś czas niewielkim pałacu znajdującym się w Rakelstate , stolicy Freljordu, odbywały się kilkugodzinne audiencje. Na wysokich tronach spoczywali władcy mroźnej krainy, przyjmując kolejnych poddanych, by pomóc im rozwiązać problemy, z reguły zwykłe błahostki.
Tryndamere wiercił się na swoim miejscu. Przystając na propozycję politycznego sojuszu, który przypieczętowany został małżeństwem z Ashe, Wybranką Avarosy, nie pragnął złotej korony ani chwały. Wciąż był barbarzyńcą, tęsknił za szałem bitewnym i niezmordowaną walką.
Mężczyzna odetchnął z ulgą, gdy strażnicy wyprowadzili z pomieszczenia ostatniego obywatela. Wstał z niewygodnego siedziska, po czym wraz z Lodową Łuczniczką udał się w kierunku ich prywatnych komnat. Idąc krok za kobietą, podziwiał jej niezwykłą grację.
W towarzystwie dwójki żołnierzy spacerowali szerokimi korytarzami, wypełnionymi kruchymi rzeźbami, którym najlepsi artyści nadawali kształt miesiącami, czasem nawet latami. Arcydzieła wywierały ogromne wrażenie na każdym, kto odwiedzał królewski dom.
Gdy dotarli do mieszkalnej części budowli , masywne drzwi zamknęły się za dwójką młodych ludzi, którzy rozeszli się w dwóch różnych kierunkach.
Po zawarciu związku podjęli wspólną decyzję o zamieszkaniu oddzielnie. Za wszelką cenę chcieli unikać jakichkolwiek zawirowań miłosnych. Oboje jednak wiedzieli, że w końcu przyjdzie moment, by spełnić swój obowiązek wobec królestwa, jakim było wydanie na świat potomka. Nie chcieli się tym martwić zawczasu, czas ich nie gonił.
Władca wszedł do swojej sypialni, ogromnego pomieszczenia rozświetlonego przez ogień, buchający w kominku. Napełnił drewnianą balię wodą, zrzucił znoszone ubranie i wygodnie ułożył się w wannie.
Powoli zbliżał się zachód słońca, jego delikatne promienie wpadające przez wysokie okna, rozświetlały pokój. Do wielkiej uczty pozostało niewiele czasu. Szybko więc zakończył relaksującą kąpiel, wziął do ręki brzytwę i precyzyjnie przystrzygł ciemny zarost.
Tego wieczoru przywdział odświętne szaty, przepasał ukochany miecz, a na głowę nałożył złotą koronę. Był gotowy na kolejne przyjęcie, których szczerze nienawidził.
Chwilę później zjawili się strażnicy, by odeskortować królewską parę do sali bankietowej. Gdy opuścił swoją komnatę, dojrzał stojącą nieopodal Lodową Łuczniczkę. Ashe prezentował się wspaniale w długiej, biało-niebieskiej sukni, przyozdobionej złotą nicią. Lodowy łuk, broń, której nie wypuszczała z rąk, razem z kołczanem pełnym strzał, spoczywał na jej plecach.
Widok pięknej małżonki w stroju wieczorowym zawsze zapierał mężczyźnie dech w płucach, przez co unikanie niechcianego romansu stawało się coraz trudniejsze.
Powolnym krokiem podszedł do kobiety i  złapał ją pod rękę. Prowadzeni przez przyboczną świtę, ruszyli ku wschodniej części budynku. Zapach pysznego jedzenia unosił się w korytarzu, wyostrzając apetyt Tryndamere’a.
Gdy przeszli przez ogromne wrota rozświetlonej ciepłym płomieniem ognia jadalni, oczy wszystkich gości zwróciły się w ich stronę. Zasłużeni wojownicy dwój największych plemion zamilkli, by przyjrzeć się uroczystemu wejściu władców. Gdy rządzący zajęli swoje miejsca po przeciwnych stronach długiego, drewnianego stołu, powrócił gwar rozmów.
- Przyjaciele – rzekła ciepło Wybranka Avarosy – witajcie na dzisiejszej uczcie. Ostatnimi czasy los był dla nas wyjątkowo łaskawy. Udało się nam zjednoczyć kolejne klany, czyniąc ogromne postępy w odbudowie naszej ojczyzny, Freljordu. Z powodzeniem przeciwstawiliśmy się zagrożeniu nadciągającemu ze strony naszego największego wroga, unikając tym samym kolejnej wojny. Świętujmy więc, przyjaciele, póki mamy czas! Wznoszę dziś swój kielich za was, nieustraszonych żołnierzy, gotowych oddać swoje życie za ukochany kraj! Jedzcie do syta, pijcie do woli, by w pełni sił ponownie stanąć do walki!
Tłum zawtórował młodej przywódczyni, zwolennicy klaskali i wiwatowali. Uczta rozpoczęła się na dobre. W mgnieniu oka talerze zapełniły się apetycznymi przystawkami, a stojące obok nich kufle, pieniącym się piwem.
Siedząc na niewygodnym krześle, nieco znużony Król Barbarzyńców przysłuchiwał się najświeższym plotkom, nie wiedząc nawet, o kim mówią. Powoli sączył napój alkoholowy, przyglądając się Gelordowi, jednego z najbliższych współpracowników łuczniczki. Starszy mężczyzna o białych włosach i długiej brodzie siedział niedaleko, zafascynowany otoczonego dwójką pięknych kobiet.
Mimo, że niejednokrotnie udowodnił swoje oddanie misji Avarosan podczas walki, Tryndamere wciąż nie wierzył w jego lojalność. Nie potrafił zaufać byłemu członkowi ruchu oporu, który za swój najważniejszy cel uważał obalenie prawowitej władczyni. Niewielka blizna na nadgarstku, kształtem przypominająca przedzielone na pół koło zawsze będzie świadczyć o zdradzie.
Goście nie potrzebowali wiele czasu, by napełnić swoje brzuchy i wypić tyle, by powoli tracić świadomość. Jednak gdy na stole pojawił się ogromny dzik, upolowany przez samą Ashe, nikt nie omieszkał spróbować. Młodzi kelnerzy przynieśli nową beczkę złocistego trunku, by po raz kolejny uzupełnić puste szklanice. Freljordzki monarcha odmówił subtelnym ruchem dłoni.
Delektując się smakiem złocistego mięsa, wdał się w krótką rozmowę z wojownikami swojego plemienia. Omawiali strategie bitewne, najnowsze bronie oraz przyszłość lodowej krainy, gdy nagle wszyscy zebrani zwrócili swój wzrok w stronę barczystego młodzieńca, zajmującego miejsce obok królowej.
Jego skóra przybrała szarawy odcień, a z nosa pociekła niewielka strużka szkarłatnej krwi.
- Piwo… trujące… - wyjąkał, po czym wyzioną ducha, a jego głowa bezwładnie opadła na bok.
Tryndamere spojrzał w stronę Gelorda, na którego twarzy malował się szeroki uśmiech. Nim poderwał się z krzesła, jadalnia wypełniła się uzbrojonymi po zęby zabójcami. Każdy z nich dumnie trzymał sztylet w prawej dłoni, pokazując swój znak przynależności do opozycjonistów.
Król Barbarzyńców wymienił porozumiewawcze spojrzenie ze swoją małżonką, skinął głową, a następnie ruszył do walki, przepełniony furią.



Zapraszamy do oceniania naszych prac w komentarzach na dole. Uwierzcie, że one dają dużo motywacji.
Zajrzyjcie też do naszych innych opowiadań. Nie pożałujecie :D

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz