ZAPRASZAMY
NA NASZĄ STRONĘ NA FB! KLIKNIJ TUTAJ
Tobias Foxtrot uwielbiał powracać do Piltover. Zawsze fascynowała go zarówno tamtejsza technologia, jaki i odmienny tryb życia, który prowadzili mieszkańcy. Większości cudzoziemców ich niezależność, pogoń za bogactwem i sławą oraz stosunek do świata wydawały się być niezwykle motywujące, wielu z nich decydowała się dołączyć do morderczego wyścigu szczurów. Mistrz Kart nigdy nie potrafił tego pojąć. Był najlepszy w swoim fachu, nie potrzebował do tego książkowej wiedzy czy najnowocześniejszych wynalazków. Karty w zupełności wystarczały.
Fate żwawym krokiem przemierzał ulice miasta, zmierzając w
stronę najlepszego sklepu odzieżowego w całym Valoranie. Potrzebował nowych
ubrań, by łatwo wtopić się w tłum. Czarny płaszcz i kapelusz czyniło go zbyt
rozpoznawalnym, co mogło skutkować niepowodzeniem misji, którą musiał
zrealizować. Nie mógł pozwolić, by ktokolwiek odkrył jego obecność.
Nie bez powodu władze Noxus właśnie jemu powierzyły
najbardziej wymagające zadanie. Odkąd do Piltover wprowadzono oddziały prewencyjne,
których szeregi zasilały stworzone przez naukowca Cecila B. Heimerdingera
maszyny, liczba popełnianych na terenie aglomeracji przestępstw spadła niemalże do zera.
Kradzież planów najnowszej generacji broni z Akademii Nauki
i Postępu Yordli nie należała do łatwości.
Oszust wszedł do wysokiej kamienicy znajdującej się na
Gwiazdowej Alei, w której mieściła się pracownia mistrza krawiectwa. W
przestronnym pomieszczeniu zastał kilka młodych kobiet, przyglądających się
bogato zdobionym sukniom oraz mężczyznę w średnim wieku, siedzącego na stołku
za ladą. Tobias rozejrzał się dookoła, nie mógł uwierzyć własnym oczom. Na
stojących przed nim manekinach znajdowała się największa i zarazem
najpiękniejsza kolekcja mody męskiej, jaką kiedykolwiek widział. Z wielką satysfakcją
przymierzał kolejne ubrania, aż w końcu wybrał szary garnitur i bordowy
płaszcz, idealnie komponujący się zestaw. Spiął włosy w koński ogon, jeszcze
bardziej upodabniając się do poważnych mieszkańców Piltover.
Mężczyzna poraz spojrzał w lustro, podziwiając swoje cudowne
odbicie, uśmiechnął się kilkakrotnie. Był gotowy do wykonania powierzonej mu
roboty. Zapłacił za nową odzież, pozbywając się przy tym praktycznie całej
zawartości swojej sakiewki. Nie stanowiło to jednak dla oszusta większego problemu,
ogromna fortuna była na wyciągnięcie ręki. Wystarczyło tylko dokonać jednej,
niewielkiej kradzieży.
Fate opuścił sklep i pewnym krokiem ruszył w stronę
Akademii. Nikt nie zwracał na niego uwagi, nawet patrolujące ulice boty.
Dotarcie do celu nie zajęło mu dużo czasu, już po kilkunastu minutach znalazł
się przy tylnym wejściu szkoły. Największe wyzwanie miał dopiero przed sobą. Przedostanie
się na jej wyższe pięta graniczyło z cudem. Cecil B. Heimerdinger opracował inteligentny układ
alarmów, którego nikt jeszcze nie zdołał obejść. Jednakże mag miał pewien plan.
Studiując plany budynku, które przekazali mu Noxianie,
dopatrzył się pewnej luki w systemie obronnym, która pozwalała na dezaktywację
sygnałów dźwiękowych. Oszust zakładał, że minie kilka minut, nim Yordle odkryją
nieprawidłowości. Ten czas w zupełności wystarczy, by dokonać kradzieży.
Wystarczyło tylko zaburzyć pracę technologii Hextech. Co
prawda, nie było to łatwe zadanie, ale dzięki odrobinie sprytu, magii i
oczywiście panelowi sterowania, drzwi Akademii stanęły dla niego otworem.
Niezauważony wtargnął do środka i przedarł się na do gabinetu Wielbionego
Wynalazcy, którego znalezienie nie stanowiło większego problemu. Zajmował on znaczną część górnych kondygnacji
uczelni, panował w nim okropny bałagan. Praktycznie całą jego powierzchnię
pokrywały pożółkłe już kartki z zapiskami, wszędzie walały się urządzenia
techniczne, zarówno te działające jak i te, które nie nadawały się do użytku.
Nagle, zafascynowany tym niecodziennym widokiem Mistrz Kart
usłyszał kroki. Nim do pomieszczenia weszły dwie osoby, zdążył ukryć się za
stertą starych książek.
- Kiedy bronie będą gotowe do produkcji? – usłyszał
delikatny, kobiecy głos, który wydawał mu się dziwnie znajomy.
- Plany są już ukończone. To kwestia kilku dni –
odpowiedział jej najpewniej sam doktor Heimerdinger.
- Wspaniale. Cieszę się bardzo, że nasze oddziały militarne
będą wykazywały jeszcze większą skuteczność w zwalczaniu przestępczości.
- Spokojnie, pani szeryf, do tego jeszcze daleka…
- Profesorze, profesorze! – przerwało mu się głośne wołanie.
– Nasze systemy bezpieczeństwa zostały wyłączone!
Cholera. Fate nie spodziewał się, że Yordle tak szybko
wykryją usterkę. Miał coraz mniej czasu, a wciąż nie ustalił, gdzie znajduje
się to, po co tu przyszedł. Nie tracił jednak swojej niezawodnej pewności
siebie.
- Przyślij tutaj boty bojowe – zwrócił się Cecil do
przybysza. – Pani szeryf, proszę ze mną. Mamy tutaj intruza.
Cała trójka pośpiesznie opuściła gabinet. Mistrz Kart musiał
działać szybko. W błyskawicznym tempie przetrząsnął wszystkie najbardziej
oczywiste skrytki, jednakże z powodu ogromnego nieładu, zadanie to było
utrudnione.
Z każdą sekundą zabójcze maszyny znajdowały się coraz
bliżej. Tobias przejrzał większość porozrzucanych kartek, jednak okazało się to
bezcelowe. Poirytowany podszedł do gigantycznego stołu, znajdującego się na
środku pomieszczenia i w momencie, gdy boty wtargnęły do środka, wziął do ręki
stertę losowych stronnic. Ku jego zaskoczeniu, okazały się być poszukiwanymi
przez niego planami.
Twisted Fate uśmiechnął się szyderczo.
- To mój szczęśliwy dzień – szepnął, po czym w mgnieniu oka
zniknął.
Pozostała po nim tylko żółta karta.
Zapraszamy do oceniania naszych prac w komentarzach na dole. Uwierzcie, że one dają dużo motywacji.
Zajrzyjcie też do naszych innych opowiadań. Nie pożałujecie :D
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz