17 lut 2017

Yasuo [7] - Dość już uciekania

ZAPRASZAMY NA NASZĄ STRONĘ NA FB! KLIKNIJ TUTAJ

Minęło sporo czasu odkąd Yasuo ostatni raz pojawił się w ioniańskim mieście. Przez ostatnie kilkanaście dni przemierzał wysokogórskie szlaki, próbując zgubić podążających za nim żołnierzy. Nie było to trudne zadanie. Mało kto znał te tereny tak dobrze jak on, w końcu to one stały się jego domem.
Kończące się zapasy zmusiły Pokutnika do odwiedzin niewielkiej wioski, leżącej w jednej z dolin. Powoli schodził w dół skalnego zbocza, zastanawiając się, jak wielu strażników wciąż go poszukuje. Władze Ionii nigdy nie przestaną go ścigać, nie oczyszczą jego wizerunku. Tylko on sam mógł odkupić swoje winy.
Zabójcy powoli zaczynało brakować sił, lata nieustannej wędrówki nie służyły mu. Mimo wskazówki, którą otrzymał od zmarłego brata, nie rozwiązał zagadki. Przemierzając całą wyspę tropiąc mordercę starca, wojownika posługującego się legendarną techniką wiatru, nie zbliżył się do realizacji swojego celu.
Nie mógł jednak się poddać, złamać przysięgi danej Yone’owi.
Idąc wąskim przesmykiem pomiędzy wzniesieniami poczuł spokój. Nikt w tym odizolowanym od świata miejscu nie mógł słyszeć o popełnionych przez niego zbrodniach. Potrzebował chwili wytchnienia, by odpocząć od niesprawiedliwości, z którą walczył każdego dnia.
Mieszkańcy wioski spacerowali po żwirowych deptakach, ścieżkach prowadzących na średnich rozmiarów targ, dzieci biegały wokół, śmiejąc się i dokazując. Ludzie nie zwracali uwagi na przybysza, umięśnionego mężczyznę z kataną przy pasie, próbującego wmieszać się w tłum.
Yasuo rozejrzał się dookoła, szukając gospody na nocleg. Szybko zlokalizował budynek, z którego wychodziło kilku pijanych mężczyzn i udał się w jego stronę.
Wnętrze drewnianego lokalu wypełniał zapach piwa i męskiego potu. Na ławach siedzieli nietrzeźwi klienci, grający w gry barowe, co chwila wybuchający śmiechem. Zabójca niepewnie podszedł do lady, w celu poproszenia stojącej za nią kobiety o pokój. Odebrał klucz i ruszył w górę skrzypiących schodów na pierwsze piętro.
Pomieszczenie, w którym się zatrzymał było niewielkie i skromnie umeblowane. Przy oknie znajdowało się jednoosobowe łóżko, nakryte czystą, białą pościelą. Obok niego stał stary stolik i krzesło. Wojownika najbardziej ucieszył widok sporych rozmiarów wanny, przesłoniętej jasną płachtą. Od dłuższego czasu marzył o wzięciu ciepłej kąpieli, więc szybko zdjął zbroję i oddał się przyjemności.
Niecałą godzinę później ponownie pojawił się na niższym poziomie karczmy i zajął pusty stolik w rogu sali. Gdy podeszła barmanka, zamówił swój ulubiony trunek. Przysłuchując się otaczającym go rozmowom, opróżniał kolejne kieliszki.
Mimo, że szybko zaczął tracić świadomość, nie przestawał pić. Słowa i krzyki pozostałych gości zlewały się w jeden niezrozumiały bełkot. Jednak uśpionej uwadze Pokutnika nie umknęła drobnych rozmiarów młoda kobieta, która zajęła miejsce nieopodal. Swój wizerunek ukrywała za materiałem ciemnego kaptura, wciąż jednak wyróżniały ją masywne naramienniki i złamany runiczny miecz, zwisający u pasa.
Pijani biesiadnicy zwrócili oczy w jej stronę, głośne rozmowy przerodziły się w ciche szepty. Wojowniczka utkwiła wzrok w blacie drewnianego stołu, szybko odesłała kelnerkę, która podeszła, by przyjąć zamówienie.
Z szeregu miejscowych wytykających wędrowniczkę palcami wyrwał się młody, barczysty blondyn i pewnym krokiem ruszył w stronę nieznajomej.
- Co taka delikatna osóbka z takim wielkim mieczem robi w tych stronach? Czyżbyś się zgubiła podczas wycieczki krajoznawczej?
Tłum wybuchnął śmiechem, ona jednak nie dała się sprowokować, nie spojrzała nawet na chłopaka.
- Oho… Straciłaś też język po drodze?
Goście po raz kolejny zawtórowali swojemu przedstawicielowi. Yasuo obserwował całe zajście, sącząc kolejnego drinka. Mijały sekundy, może nawet minuty. Czas dłużył się niemiłosiernie.
Nagle w pomieszczeniu zapanowała głucha cisza.
- Na takich jak ty złamany miecz w zupełności wystarczy – rzekła cicho kobieta.
- Słucham? Czy ona coś powiedziała, czy tylko mi się wydawało? – zwrócił się do gapiów.
- Powiedziałam – uniosła głowę i rozejrzała się dookoła. – Powiedziałam, że na takich jak ty złamany w zupełności wystarczy.
Agresor zaśmiał się ironiczne, reszta powtórzyła jego reakcję. Gdy poirytowana zabójczyni poderwała się z miejsca, Pokutnik poczuł delikatny powiew wiatru, jednakże nie przywiązał do tego wielkiej wagi.
Chichoty ucichły, gdy runiczna broń znalazła się kilka milimetrów od gardła mężczyzny. Ionińczyk  słyszał jego przyśpieszony, nierówny oddech, oznakę strachu.
Do stolika niepewnie podeszła gosposia i postawiła  na nim niewielką szklankę wypełnioną wódką.
- Me dłonie są splamione krwią. Nie chcę, byś był kolejną niepotrzebną ofiarą – wycedziła zimnym tonem, jakby każde słowo sprawiało jej niewyobrażalny ból. Wzięła do ręki naczynie i opróżniła je w niewiarygodnie szybkim tempie.  - Dziękuję za gościnę – rzekła, po czym wymaszerowała z lokalu, głośno trzaskając drzwiami.
Klienci gospody spojrzeli po sobie nieco zaskoczeni i powrócili do biesiady. Zmęczony Yasuo, którego zaczynał drażnić wszechobecny gwar, dopił swojego drinka, a następnie wdrapał się po schodach na piętro i rzucił się na łóżko.
Nie minęła chwila, a izbę wypełniło głośne chrapanie wojownika.
W śnie po raz kolejny ujrzał stolicę swojej ojczyzny zmorzoną walką, przegrywającą staracie z wojskami Noxus. Stał nieco na uboczu, przyglądając się śmierci kolejnych żołnierzy i cywilów. W jego głowie echem odbijał się szczęk stalowych mieczy. Przemieszczał się powoli, w górę zakrwawionego chodnika. Z głębi miasta dochodziły krzyki. Każdy kolejny krok przybliżał go do bram szkoły miecza, miejsca, gdzie jego los został przesądzony.
Rozglądał się dookoła, przyglądając się szczegółom. Spoglądał na twarze martwych osób, zapamiętywał oblicza napastników. Jego uwagę przykuła drobna kobieta o jasnych włosach, biegnąca przed siebie. W ręku mocno ściskała gigantyczny, runiczny miecz. Noxianka wydała się mu znajoma. Pędząc przez pole walki skracała cierpienia umierających ofiar. Za każdym razem, gdy wymachiwała bronią w powietrzu, zabójca wyczuwał delikatny powiew wiatru. Moc, którą władała nie należała do powszechnych.
Gdy następnego popołudnia otworzył oczy, wiedział, kogo poszukuje.
Zapraszamy do oceniania naszych prac w komentarzach na dole. Uwierzcie, że one dają dużo motywacji.
Zajrzyjcie też do naszych innych opowiadań. Nie pożałujecie :D

11 komentarzy:

  1. Podoba mi się

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Bardzo się cieszę :) Mam nadzieję, że pozostałe opowiadania również Ci się spodobają!

      Usuń
  2. Może być, w ostatnim akapicie mała literówka (Noxinka)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dzięki, że zwracasz uwagę, już poprawione :)

      Usuń
  3. Wow, mam nadzieję na dalszą część :)

    OdpowiedzUsuń
  4. GITAAAAARA SIEEEEMA ZADYMKA FIU FIU

    OdpowiedzUsuń
  5. Zamierzasz kontynuować opowieść o Yasuo?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Na początek staramy się napisać, jak najwięcej opowiadań do różnych bohaterów, tak aby każdy mógł znaleźć coś dla siebie, ale jeśli będziemy widzieli chęć czytelników, do poznania dalszych losów Yasuo, to może uda się załatwić coś szybciej. :D

      Usuń
  6. 48 year old Software Consultant Fonz Franzonetti, hailing from Cottam enjoys watching movies like Stargate and Graffiti. Took a trip to San Marino Historic Centre and Mount Titano and drives a Bugatti Type 57SC Atalante Coupe. Czytaj dalej

    OdpowiedzUsuń